Kościół w Witaszkowie

Wyremontowany kościół wygląda przepięknie...
Wyremontowany kościół wygląda przepięknie…

Witaszkowo to mała wieś, na południu gminy Gubin z dziesięcioma rodzinami, które mają wielkie serca i dusze. Potrafili zmobilizować się wraz z mieszkańcami okolicznych wiosek i pod przewodnictwem sołtysa Małgorzaty Czernik i proboszcza parafii pw. św. Jana od Krzyża ze Starosiedla księdza Bogdana Kusiaka i doprowadzić do remontu zabytkowego kościołka. Świątynia – perełka Dolnych Łużyc, jest piękna, ma „duszę”.
Udało się niedawno wyremontować kościół, który „mógł paść”. Woda lała się z dachu, ściany nie trzymały. W różny sposób zbierali mieszkańcy fundusze: zabawy, festyny, chodzenie po domach, taca, pomoc dobrych ludzi i wojewódzkiego konserwatora zabytków oraz urzędu i rady gminy.
Historyk Stanisław Kowalski w roku 1987 do zabytków we wsi zaliczył tylko kościół. „Kościół filialny. Zbudowany w 1749, odnowiony w 1904 r. Wzniesiony w konstrukcji szachulcowej, salowy, od strony prezbiterium zamknięty trójbocznie. Dach wielospadowy, z sygnaturką pośrodku. We wnętrzu renesansowy ołtarz drewniany z 1596 roku.”  Około 1975 r. wymieniono w kościele pokrycie dachowe na blachę a w roku 1988 – stolarkę okienną. Odnotowano wcześniejsze remonty w latach 1863 i 1909.
Mieszkańcy Witaszkowa dalej zbierają pieniądze na spłatę zakończonego już remontu przez firmę LAPIS z Żagania. Brakuje jeszcze 90 tys. zł. (stan na 29.X.2009 r.). Dotychczas spłacono ściany (180 tys. zł), częściowo dach (120 tys. zł).

Prosząc o pomoc podajemy konto parafii rzymsko-katolickiej Starosiedle hasło „Witaszkowo” Bank Spółdzielczy Rzepin Oddział Gubin: 31 8371 1019 4200 5467 2000 0010.

Każdy grosz to dar naszego serca… (wł)

Skradziona dorożka odnalazła się w Żytowaniu

Dorożki na placu obok katedry.
Dorożki na placu obok katedry.

„Gubener Zeitung” z 9 grudnia 1909 r., a więc ponad 100 lat temu, poinformowała, że: „W środę wieczorem, przez nieuwagę woźnicy, przy ulicy Kupferhammertraße (ulica na zachód od dworca kolejowego w Guben – dop. W.Ł.) skradziono dorożkę. Skradzioną i uszkodzoną dorożkę znaleziono wczoraj w Żytowaniu, obok niej pasł się spokojnie koń”.

Trudno powiedzieć w jakim celu skradziono dorożkę; na sprzedaż, a może złodziej nie odważył się jej sprzedać razem z koniem. Być może była to tylko nocna przejażdżka, ale jak faktycznie było,  pozostanie tajemnicą.
tłum. Ludwika Waryńska

Śmietnik w miejscu fontanny

Tak pięknie prezentowała się figurka przed laty. Dziś przechidnie rzucają tu śmieci
Tak pięknie prezentowała się figurka przed laty. Dziś przechidnie rzucają tu śmieci.

Obok wejścia głównego do dawnego Wiejskiego Domu Towarowego przy ul. 3 Maja w ozdobnej wnęce stała figurka nagiego chłopca trzymającego rybę. Była piękna i uchowała się do początku lat 90 – tych. Potem, prawdopodobnie „na zamówienie” zmieniła miejsce . Gdzie dziś się podziewa? Trudno dociec. Był taki czas – nie tak odległy – gdy fala szabrowników próbowała wywieź z Gubina co ciekawsze elementy wystroju zewnętrznego budynków. Ale nie o tym chciałem pisać. Otóż miejsce po chłopczyku zajęły teraz śmieci. Pomimo regularnego sprzątania, śmieci wracają. Członkowie Stowarzyszenia Przyjaciół Ziemi Gubińskiej zwracają się do tych co śmiecą i tych co widzą śmiecących z prośbą o uszanowanie tego miejsca. Przychodzą często do Izby Muzealnej goście, z kraju i ze świata. Widzą ten śmietnik i zapewne nie mają najlepszej o nas opinii.

Proszę pamiętajcie  – jak nas widzą, tak nas piszą.

Szanowni Państwo !

Wśród wielu fotografii jakie udało się nam pozyskać, znalazła się ta, powyżej. A może ktoś rozpozna malucha w czapeczce. To zdjęcie wykonano prawdopodobnie niedługo po zakończeniu wojny. Prosimy o odzew!
Wśród wielu fotografii jakie udało się nam pozyskać, znalazła się ta, powyżej. A może ktoś rozpozna malucha w czapeczce. To zdjęcie wykonano prawdopodobnie niedługo po zakończeniu wojny. Prosimy o odzew!

Stowarzyszenie Przyjaciół Ziemi Gubińskiej
ZWRACA SIĘ Z WIELKĄ PROŚBĄ:

Podjęliśmy się opracowania kroniki miasta za lata 1945 – 2009. Wykonanie tej pracy jest możliwe tylko przy Państwa pomocy. Prosimy o wypożyczanie fotografii, dokumentów i innych materiałów dokumentujących historię naszego miasta.
Prosimy pisać, dzwonić, odwiedzać nas i opowiadać o historii swojego zakładu, ulicy, dawnej organizacji, itp.
Jesteśmy do Państwa dyspozycji w siedzibie SPZG  – ul. 3 Maja 2 (dawny WDT IIIp.) od poniedziałku do piątku, god. 11 – 15 telefon 068 455 81 62, lub 600 162 786.

550 lat Weltho-Wielotów

Wielotów (łużyckie Weltow, niemieckie Weltho) to jedna z 48 wsi, jedno z 44 sołectw, największej gminy powiatu krośnieńskiego, gminy Gubin. Leży 17 km na południe od Gubina.

Wieś jednej uliczki, zaułek wiejski ma pierwszy udokumentowany zapis pod nazwą Waldaw 6 marca 1459 r. Nazwa zmieniała się z biegiem historii na Welthe (1541), Weltow (1607), Welche, Welthow, Weltho, aż po Wielotów. Do wsi należał majątek ziemski i folwark. Pierwotnie stanowiła własność klasztoru benedyktynek Guben. Następnie oddano w zastaw von Polenz, potem należało do miasta Guben (do 19 września 1607 r.). Razem z majątkiem ziemskim Weltho związane było z nazwiskami szlachty niemieckiej: v. Wiedebach, v. Pilgram, v. Kleist, v. Burgsdorf, v. Maxen, v. Lindenau i grafem v. Brühlem. W roku 1900 majątek ziemski miał 202 ha, wieś – 310 ha. W 1939 r. wieś liczyła 126 mieszkańców, obecnie 118.
Zenona Hryniewicz z d. Rodziewicz wspomniała m. in., że we wrześniu 1945 r. razem z rodziną Skokowskich, Leczyckich, Jasińskich i Pecynów byli pierwszymi mieszkańcami powojennego Wielotowa. – „Nie zastaliśmy żadnej rodziny niemieckiej, chociaż w pobliskich Węglinach kilka rodzin niemieckich jeszcze pozostało. Wielotów nie był zniszczony, stały ładne murowane budynki. Wewnątrz był bałagan, porozbijane talerze, pocięte nożami kanapy itp. Stały różne meble, kredensy, naczynia kuchenne itp. Na polach stały ułożone stogi ze zbożem co świadczyło o tym, że ludność niemiecka prowadziła uprawy rolnicze. Na środku Wielotowa stał duży obelisk – pomnik a wokół były groby. Był to chyba mały cmentarz wioskowy, aczkolwiek niedaleko Wielotowa, obok rzeki Werdawy (w stronę miejscowości Koło) znajdował się dosyć duży cmentarz niemiecki. Jesienią 1945 r. żołnierze polscy przywieźli jakieś agregaty i młócili te stogi z pszenicą i żytem a zboże zabierali do Gubina. Prądu w miejscowości nie było, więc lampy naftowe i świece były  nieodzownym elementem naszego codziennego trudnego życia”.
Zasłużoną placówką w regionie była szkoła podstawowa, powstała w 1946 r. Jak przekazała nauczycielka Elżbieta Pychowska szkołę zorganizowała „jakaś pani, która krótko pracowała, po niej kierownikiem był pan Światło”. Szkołą kierowali m. in.: pan Boczar, Bonifacy Pychowski (1955-71), Leon Wierzbicki, Maria Niewiadomska, Gabriela Nazaruk, Teresa Przygalińska. Placówka dawała solidne podwaliny, wielu jej wychowanków ukończyło studia wyższe, m.in.: Maria Borkowska, Małgorzata Jasińska, Krystyna Nowicka (Brzezińska), Aldona Skokowska, Halina Rodziewicz (Lasota), Gabriela i Marek Pychowszcy, Leonard Kurylowicz, Edmund Rodziewicz. Uczniem szkoły w Wielotowie był mieszkajacy w Kozowie Emil Panek, obecnie wybitny profesor nauk ekonomicznych, w latach 1996-2002 rektor Akademii Ekonomicznej w Poznaniu. Żona Irena z d. Mazur pochodzi z podgubińskiego Żenichowa. Szkoła  w 1993 r.- na trzeciej klasie, z wychowawczynią G, Nazaruk – zakończyła żywot.
Ostatnimi uczniami byli: Zbigniew Boskowicz, Monika Bożyk, Katarzyna Kobierska, Urszula Kobierska, Ewa Kosman, Angelika Kowalczyk, Beata Saramak, Sebastian Skokowski.
Wielotów był kuźnią kadr muzycznych. A zaczęło się od małego akordeonu z dwoma rzędami basów Michała Skokowskiego. Kolejny instrument miał Mieczysław Rodziewicz, gdy w Poznaniu kupił 80 basowy akordeon warszawski. Pieniądze uzyskał ze sprzedaży jabłek i miodu. I tak powstał pierwszy dwuosobowy zespół muzyczny w regionie. Później do grupy dołączył Czesław Gierstun, grający na skrzypcach. Zima 1948/49 do dołączyli: B. Pychowski (skrzypce), Józef Stefański (perkusja), Molenda (trąbka).  W 1958 r. w Gubinie powstało Społeczne Ognisko Muzyczne, w którym mieszkaniec Wielotowa Leonard Kuryłowicz podjął naukę gry na akordeonie. W filii w Grabicach naukę podjął syn Mieczysława Rodziwicza, Edmund, a następnie jego brat Zbigniew.
L. Kuryłowicz od września 1975 r. był dyrektorem Państwowej Szkoły Muzycznej I stopnia w Gubinie. Tradycje muzyczne kontynuowali E. Rodziewicz razem z braćmi Zdzisławem, Zbigniewem i synem M. Skokowskiego – Tadeuszem. Utworzyli zespół „Bolero”, kolejno zmienili nazwę na „Tajfuny” i „Amigos”. W latach  1978-89 kompozytor, muzyk, animator kultury,  E. Rodziewicz, był dyrektorem Państwowej Szkoły Muzycznej.
Wielotów to wieś typowo rolnicza. Mieszkańcy utrzymują się przede wszystkim z z pracy na roli, ogrodnictwa, hodowli. Hoduje się świnie i bydło. Uprawia zboże, ziemniaki, truskawki, szparagi i maliny. Odbiorcami szparagów, malin i truskawek są głównie Niemcy. Wcześniej rolnicy uprawiali buraki cukrowe, które dostarczali do stacji kolejowej w Jasienicy. Wielotów znany był też z pszczelarstwa. Duże pasieki o dwudziestu rodzinach mieli: Michał Jasiński, Stanisław Kuryłowicz, Michał Skokowski i Mieczysław Rodziewicz.
We wsi jest mały sklepik spożywczo-przemysłowy prowadzony przez Cecylię Trybuchowską. Chleb dowożą z Brodów.
Pierwszym jaskółkami pozytywnego i modernizacyjnego podejścia, ulepszania, dźwigania życia na wyższy poziom są owoce ciężkiej pracy, przede wszystkim kobiet jak: sołtysa Elżbiety Patek, Doroty Schewior czy Heleny Rzepy. To one podjęły próbę zintegrowania mieszkańców wsi. W tym m. in. celu zamierzają wykorzystać część budynku po szkole na świetlicę i doposażyć plac zabaw. Ryszard Trybuchowski jest przewodniczącym Rady Powiatu Krośnieńskiego Lubuskiej Izby Rolniczej.
Wielotów pod względem wyznaniowym należy do parafii rzymsko-katolickiej w Starosiedlu, gdzie proboszczem od 20 sierpnia 1998 r. jest ksiądz Bogdan Kusiak, wikariuszem Jerzy Najdek (od 23 sierpnia 2004).
W Wielotowie żyli dwaj mężczyżni, pochodzący z Kresów Rzeczypospolitej, którzy mogli być wzorem Kargula i Pawlaka z komedii „Sami swoi”. O tym i jeszcze innych faktach można dowiedzieć się z książeczki wydanej przez SPZG „550 lat Weltho-Wielotów”. Piętnastego sierpnia 2009 r. wieś świętowała swoje urodziny (bez udziału włodarzy gminy Gubin).
Dziś Wielotów, z całymi Dolnymi Łużycami, znajduje się w unikatowym procesie zmian i kształtowania. Emocje budzą plany wybudowania w okolicy kopalni węgla brunatnego i elektrowni. Przed wiekami krajobrazy tworzyli artyści ogrodowi, w przeciągu kilku dziesięcioleci kopalnie odkrywkowe węgla brunatnego nadały regionowi po stronie niemieckiej nowy wygląd.
A jak będzie wyglądał Wielotów za 50 lat, na swoje 600-lecie ?  (wł)

Zdrowie mężczyzn - spotkanie z przyjaciółmi jest dobre dla zdrowia

Wszyscy mężczyźni oczekują: dochodzenie przeprowadzone przez Uniwersytet w Oxfordzie wykazało, że dobre samopoczucie mężczyzn znacznie poprawia się, gdy spotykają się z przyjaciółmi przynajmniej dwa razy w tygodniu. Ważne jest, aby odbyło się spotkanie, w którym coś zostało zrobione. Promuje to ogromne możliwości zdrowotne mężczyzn.

Według raportu mężczyźni, którzy utrzymują grupę społeczną, są zdrowsi, szybciej reagują na choroby i są bardziej hojni. Niestety, większość mężczyzn nie zdoła zrobić tego zdrowia mężczyzn, a tym samym spotkać się ze swoimi przyjaciółmi, więc tylko tydzień z przyjaciółmi. To nie jest duża grupa przyjaciół, ale regularność spotkań.

Jednak spotkanie zdrowotne mężczyzn powinno składać się z maksymalnie 5 osób. Więzi społeczne z kolegami mogą być ukształtowane przez kilka świetnych działań, które wzmacniają grupę i sprawiają, że nasi ludzie są szczęśliwi! Działania mogą się różnić od sportu zespołowego po proste "pijąc piwo", a to tylko dwa razy w tygodniu. Ważne jest również dla zdrowia mężczyzn, że zaangażowanych jest 4 lub 5 najbliższych i najważniejszych przyjaciół. Tak drodzy mężczyźni, wychodzisz i spotykaj się z przyjaciółmi, to zdrowe dla ciebie!

Kde koupit Viagra levné | Szildenafil citráttal kapcsolatos tapasztalatok | Sildenafil dejstva | Jak kupić Viagra online