Wystawa
Nazywał się Józef Osóbka
W Izbie Muzealnej SPZG (ul. 3 Maja 2) do końca stycznia 2018 czynna jest wystawa poświęcona twórczości Józefa Osóbki, wieloletniego mieszkańca naszego miasta, artysty talentu nieprzeciętnego, współpracownika polskich pism satyrycznych jak „Karuzela i Szpilki”. – Nie lubił swego imienia, sam sobie nadał przydomek „Żużu” i używał go przy każdej okazji, także tym przydomkiem podpisywał prace. Jego bratnią duszą był Cezary Iwaszkiewicz, którego pasją było także malarstwo. Dziś obaj nie żyją: „Żużu” zmarł w 2014 roku w Kutnie, zaś wierny Gubinowi Czarek w 2007 rok.
W otwarciu wystawy uczestniczyły żony obu artystów: Alicja Iwaszkiewicz i Marianna Osóbka.
- Alicja Iwaszkiewicz
- Marianna Osóbka
- Szpilki
- Szpilki
- Autoportret „Żużu”
Zasłużony dla Miasta Gubina
Podczas uroczystej sesji Rady Miejskiej z okazji Święta Niepodległości uhonorowano grupę mieszkańców tytułem „Zasłużony dla Miasta Gubina”. W tej grupie znalazł się prezes SPZG Stefan Pilaczyński.
Laudacja autorstwa Burmistrza Bartłomieja Bartczaka
Pan Stefan Pilaczyński od 2009 r. pełni funkcję Prezesa Stowarzyszenia Przyjaciół Ziemi Gubińskiej. Jest regionalistą i pasjonatem historii miasta oraz okolic. Wprowadził Izbę Muzealną na wyższy poziom funkcjonowania, o czym świadczy fakt, że na przestrzeni ostatnich 13 lat zdecydowanie zwiększyła się ilość zwiedzających, zarówno mieszkańców Gubina, jak i grup z Polski i spoza granic kraju.
Jest pomysłodawcą i współtwórcą „Kalendarium Gubina 1945-2009” oraz książki „Alfabet gubińskich ulic” za co otrzymał od Wojewody Lubuskiego „Wawrzyn Naukowy 2011” w kategorii „Najlepsza książka popularno-naukowa”. Jest także laureatem Gubińskiej Nagrody Kulturalnej im. Corony Schröter. W latach 2002-2007 redaktor naczelny „Wiadomości Gubińskich”. Jest inicjatorem i naczelnym redaktorem kwartalnego biuletynu „Gubin i okolice”, których do dzisiaj wydano 39 numerów, jest także pomysłodawcą i autorem albumu „Gubinianie” wydanego w 2016 roku. Wśród jego dokonań należy wymienić zainicjowanie akcji odtworzenia zegarów oraz karylionu na Baszcie Ostrowskiej. Jest również inicjatorem umieszczenia tablicy pamiątkowej poświęconej Coronie Schröter oraz upamiętnienia gubińskich tramwajów. W dalszym ciągu pisze do lokalnych „Wiadomości Gubińskich” poruszając bieżące tematy z życia miasta oraz jego historię.
Vademecum gubinianina cz. 28
Krzyże pokutne
Trzy średniowieczne krzyże pokutne można zobaczyć przy ul. Śląskiej (obok „Apteki Gubińskiej”). To miejsce w pobliżu miejskiego targowiska przemysłowego, kilkadziesiąt metrów za szpitalem.
Krzyże pokutne to monolityczne, proste i surowe kamienne formy w kształcie krzyża wznoszone przez zabójców w miejscu, w którym dokonano morderstwa. Trzy stojące obok siebie krzyże pokutne są przykładem rozumienia, traktowania i stosowania średniowiecznego prawa oraz ówczesnym sposobem „resocjalizacji”.
Istnieją trzy wersje legendy, według których zginęło tu: trzech rzeźników, trzech braci, którzy posprzeczali się o żywność, trzech wyrostków. W wersji o braciach, legenda głosi, iż wszystko zaczęło się od jajka (wg innych od szynki). Na tym tle powstał spór, w który wdali się trzej bracia mieszkający w Gubinie w XV w. Rozpoczęła się bójka o jajko, polała się krew. Legenda – legendą, ale jakiś kryminalny spór miał tu miejsce. No bo skąd trzy krzyże?
Morderca, oprócz wzniesienia krzyża, był również zobowiązany pokryć koszty pogrzebu i przewodu sądowego. Winien również łożyć na utrzymanie rodziny zabitego. Był także zobowiązany wobec Kościoła, np. musiał zakupić świece. Następnie powinien odbyć boso pieszą pielgrzymkę do świętego miejsca. Wystawienie krzyża stanowiło ostatni punkt pokuty. Krzyż był wyrazem zadośćuczynienia. Stawiano go ku pamięci, uwadze i przestrodze potomnych. Miał również skłaniać przechodnich do modlitwy za dusze: zabójcy i ofiary. Przy krzyżu następowało pojednanie zabójcy z rodziną ofiary.
Przy okazji warto wiedzieć, że najmniejszy krzyż pokutny w Polsce można zobaczyć w Jasieniu k. Lubska (37 cm wysokości), zaś najniżej położone nad poziomem morza to te, w Gubinie. Krzyże wykonywane były z miejscowego surowca. Mógł to być więc piaskowiec, zlepieniec, granit, bazalt.
Po 1945 roku istniał jeszcze krzyż pokutny, tuż przy kamienicy ze sklepem pana Pacanowskiego (przy dawnym Muzeum Miejskim). Wspomniał o tym w 2014 roku Józef Wójtowicz.
Vademecum gubinianina cz. 27
Krematorium
Niewiele miast współczesnej Polski ma krematorium. Przede wszystkim duże miasta wojewódzkie. Warto zatem wspomnieć, że Gubin miał krematorium na długo przed ostatnią wojną. Trudno znaleźć bliższe szczegóły dotyczące jego funkcjonowania, ale ocalałe fotografie pokazują jak wyglądało. Pobudowano je oczywiście na terenie największego na owe czasy cmentarza – Ostfriedhof. Krematorium poświęcono 16 listopada 1924 roku. Południowo-wschodni narożnik terenu cmentarza (od wejścia głównego po prawej stronie) jest najwyższym miejscem tego wzgórza.
Tu znajdowało się krematorium. Radca gubeńskiego magistratu Johannes Römmler w roku 1928 napisał w jednej ze swych książek: „Krematorium wznosiło się ponad łańcuchem wzgórz, na których znajdował się rozbudowany cmentarz. Miało charakter pomnika, masywny komin, część podstawową z halą błogosławieństw, pomieszczeniem do oględzin zwłok, pomieszczeniami dla pogrążonych w żałobie, dla duchownych i administracji. Okna miały oszklone ołowiane ramy, pomieszczenie katafalku było wyłożone granitem odenwaldzkim”.
Dziś pozostały po nim jedynie rozbite płyty żelbetowe i zrujnowany teren po składowaniu piasku i środków do posypywania dróg w okresie zimowym. Południowy narożnik obsadzony był lipami, które uschły na skutek przesiąknięcia soli do gleby. W tym miejscu, w 1912 roku postawiono pomnik długoletniemu zasłużonemu burmistrzowi miasta – Paulowi Bollmannowi. Urząd ten piastował w latach 1887-1911.






