Z małym opóźnieniem ale z wielką przyjemnością zamieszczamy nasz kolejny numer biuletynu „Gubin i Okolice”. Zapraszamy do ciekawej lektury. Serdecznie pozdrawiam – red. naczelny Stefan Pilaczyński
Vademecum gubinianina cz. 12
Dworzec kolejowy

Początek kolei żelaznej w mieście nad Nysą to lata czterdzieste XIX wieku. Kolej szybko okazała się najważniejszym środkiem transportu. Dlatego też ojcom miasta bardzo na tym zależało, aby powstawały nowe linie kolejowe. 1 września 1846 roku uruchomiono połączenie z Wrocławiem i Berlinem przez Frankfurt nad Odrą. Miało to wielkie znaczenie gospodarcze, jako że w samym tylko roku 1866 powstało w mieście 17 fabryk sukna. Gubin liczył sobie wówczas około 18.000 mieszkańców.
Połączenie z Cottbus otwarto 1 września roku 1871. To oznaczało dostęp do Lipska, już wtedy znaczącego ośrodka handlowego. Linię do Forst i dalej do Bad Muskau uruchomiono 1 czerwca 1904. Z biegiem lat pociągi z Gubina jeździły już do Zbąszynka przez Krosno, Czerwieńsk i Sulechów, do Kostrzyna przez Frankfurt i do Węglińca przez Lubsko i Żary. Ostatnie tygodnie wojny przyniosły ze sobą kres tego wspaniałego rozwoju. Ruch kolejowy na dworcu wstrzymano 18 lutego 1945 roku.
Gdy 24 kwietnia ustały walki, zniszczenia w infrastrukturze kolejowej były przerażające. Zdewastowane było zaplecze techniczne, wszystkie tory, zwrotnice i mosty.
Od 1 sierpnia do 30 września 1945 r. dworzec użytkowała kolej polska. Ze względu na powojenny podział miasta, władze polskie zmuszone były zorganizować dworzec kolejowy w Gubinie.

Ulokowano go w budynku przy dzisiejszej ul. Sikorskiego, który przed wojną – wiele na to wskazuje – był w użytkowaniu wojska. Krzysztof Freyer, przypomniał opowiadania starszych gubinian, którzy wspominają, że w budynku prawdopodobnie wojsko trzymało konie. Na planie miasta z 1927 i 1939 roku w tym miejscu nie oznakowano żadnych budowli (dotyczy to także olbrzymich magazynów, piekarni i innych budynków), co świadczyłoby, że teren ten należał do wojska.
Pod koniec 1945 r. „ruszył” dworzec PKP, skąd odchodziły m.in. pociągi osobowe, ale tylko w kierunku wschodnim, przede wszystkim do Czerwieńska, skąd można było po przesiadce wyruszyć w kierunku Poznania, Wrocławia czy Szczecina.
Pociągi towarowe woziły na zachód (NRD) głównie węgiel i drewno w różnej postaci. Tuż obok przejazdu kolejowego (przy dworcu) nad torami stał wysoki na kilka pięter pomost z którego żołnierze Wojsk Ochrony Pogranicza wypatrywali w transportach towarowych tych, którzy tą drogą szukali szczęścia po drugiej stronie Nysy. Przecież w odległości kilkuset metrów od stacji był most kolejowy, a za nim NRD.

W latach siedemdziesiątych XX w., wkrótce po otwarciu granicy, jako novum uruchomiono pociąg na trasie Zielona Góra-Guben i oczywiście odwrotnie. Ale po burzliwym polskim roku 1980, połączenie to zawieszono. Jednak pociągi na tej trasie kursowały jeszcze w latach 90.

Gubiński dworzec nie był obiektem westchnień przybywających do Gubina. Trudno go nawet dworcem nazwać. Niektórzy mówili o nim „przystanek kolejowy”. To niewielki budynek z czynną zawsze jedną kasą (choć okienka były dwa), skromnym (do lat 80.) bufetem, w którym przede wszystkim wojskowi, urywając się z pobliskich koszar, sączyli piwo; rozkładem jazdy pociągów, na którym (w szczycie komunikacyjnym Gubina) widniały odjazdy i przyjazdy 3 lub 4 pociągów osobowych. Co by tu jednak nie mówić – połączenie z wielkim światem było!
Transformacja ustrojowa siała spustoszenie w wielu małych polskich miastach. Nie ominęła i Gubina. Kolej stała się nierentowna i w grudniu 2002 roku z dworca odjechał ostatni pociąg pasażerski. Jak informowały mieszkańców komunikaty władz kolejowych – było to okresowe zwieszenie połączenia kolejowego na trasie…

A potem budynkiem dworca nie interesuje się nikt, zatem – co normalne – popada w ruinę. Ostatecznie 10 listopada 2011 roku przystąpiono do rozbiórki budynku. Latem rozebrano przybudówkę od strony torów i ostatecznie pozostał tylko mały budyneczek dyżurnego, który przepuszcza pociągi towarowe. Te jadą z różnym natężeniem – maksymalnie 10 składów na dobę. Władza wojewódzka ciągle obiecuje, iż tą trasą pojedzie szyno bus. Może kiedyś pojedzie …
Vademecum gubinianina cz. 11
Cmentarze gubińskie


Przed wojną funkcjonował Alter Friedhof przy ul. Królewskiej (dziś pozostało tam jeszcze sporo grobów, o większość już nikt nie dba), założony w 1660 i czynny do 1869 roku. W zachodniej części miasta cmentarz znajdował się na Alt Sprucke. We wschodniej części miasta był największy cmentarz – Cmentarz Wschodni (Ostfriedhof). Cmentarz został otwarty 17 kwietnia 1869 roku. Wtedy jako pierwszy został pochowany tu inwalida Kalisch. Na południowo-wschodnim krańcu znajdowało się krematorium. Tu do końca II wojny światowej chowano zmarłych mieszkańców miasta. Po wojnie cmentarz nazwano Cmentarzem Komunalnym – zarządcą został samorząd miejski. Do roku 1955 pierwsze powojenne pochówki odbywały się na nieczynnym cmentarzu przy ul. Królewskiej. Później rozpoczęto pochówki na cmentarzu przy ul. Lubelskiej. Zmarłych chowano w miejsce poprzednich grobów, zaś stare pomniki przechodziły różne koleje losu, często rabowane służyły jako nowe nagrobki, ale też miały zgoła inne, dziś niezrozumiałe przeznaczenie.


W 2006 roku mieszkańcy Guben ufundowali tablicę pamiątkową z treścią: „Ihr seid nicht vergessen” – „Nie zapomnieliśmy was” – poświęconą swoim rodakom, pochowanym niegdyś na tym cmentarzu. Tablica stoi blisko wejścia od ul. Cmentarnej.
W 2004 r. na cmentarz przeniesiono szczątki żołnierzy-saperów poległych podczas rozminowania miasta. Do tej pory spoczywały one na cmentarzu przy ul. Królewskiej. Zbiorowa mogiła żołnierzy znajduje się w pobliżu wejścia głównego. Obok postawiono także tablicę „WSZYSTKIM TYM, KTÓRZY SWOJE ŻYCIE POŚWIĘCILI ZA WOLNOŚĆ I NIEPODLEGŁOŚĆ OJCZYZNY”, ufundowaną przez władze miasta w 1994 r., która przez wiele lat wisiała na murze ruin fary. Również blisko wejścia głównego znajduje się pamiątkowa tablica ufundowana przez Związek Sybiraków. 
Przez prawie 60 lat na cmentarzu miejsce wiecznego spoczynku znalazło ponad 9000 gubinian, wśród nich wielu zasłużonych i powszechnie znanych mieszkańców miasta.
Vademecum gubinianina cz. 10
Browary miejskie
Produkcja piwa w Gubinie miała duże znaczenie gospodarcze już od średniowiecza. Browary miejskie mają bardzo długą historię. Napisany przez Karla Gandera w 1900 roku „Przewodnik po Guben i okolicy” wymienia w mieście sześć browarów. M.in.: browar Gustawa Krölla przy Klosterstrasse 14 (Westerplatte) i Ackerstrasse 1 (Piwna), Hermana

Haselbacha przy Zindelplatz 19 (Obrońców Pokoju), Gustawa Sporela na Königstrasse 48 (3 Maja) i jeszcze trzy inne (P. Graefe, H. Schuman, G. Kurzan). Dziś trudno dociec, czy np. przy Königstrasse 48 mieścił się browar, rozlewnia piwa, czy duży sklep z piwem. Z dawnych widokówek wynika, że chodziło tu o firmowy sklep z piwem. Historia miasta najczęściej wspomina o trzech, bodajże największych browarach, znanych nie tylko w mieście, ale i okolicy.

W roku 1875 Hermann Haselbach założył browar, którego pozostałość po ostatniej siedzibie znajduje się na ul. Lubelskiej. Budynek ten stoi dziś w pobliżu zakładu naprawiającego samochody. Przy ul. Pułaskiego (teren obecnego ZSP) znajdował się inny browar – Gubener Genossenschaft-Brauerei. W wąwozie ul. Kresowej stoi do dziś skryta w skarpie olbrzymia piwnica, w której schładzano piwo wyprodukowane w browarze wyżej położonym. W piwnicy (po wojnie) próbowano hodowli pieczarek oraz później na krótki czas urządzono dyskotekę. Od lat stoi niewykorzystana.
Ostatnia poprzeczna ulica do Alei Łużyckich to ul. Piwna i tu funkcjonował przedwojenny duży browar Gustawa Krölla – „Löwenbrauerei” w budynku postawionym w stylu neogotyku angielskiego.
Po wojnie, już w lipcu 1945 r., w tym budynku uruchomiono browar państwowy. Pracę otrzymały 32 osoby – wkrótce

jednak zaniechano produkcji. Podobno powodem były „naciski z województwa”. W Zielonej Górze również produkowano piwo i chodziło zapewne o to, żeby gubińskie piwo nie było konkurencyjnym. Budynek zagospodarowała utworzona w 1951 r. Spółdzielnia Inwalidów „Pokój”, która specjalizowała się w kilku branżach. Produkowano tu m.in. w dużych ilościach (takie było wówczas zapotrzebowanie) tanie wino owocowe. Produkowano również soki, zaś w latach 60. zajmowano się też obróbką metali, produkcją opakowań i kształtek ze styropianu. Wykonywano także usługi stolarskie. Warto w tym miejscu wspomnieć, że przed wojną przeróbką owoców zajmowały się 22 zakłady produkujące soki, szampan i wino.

Jeszcze w maju 1998 r. w budynku dawnego browaru przy ul. Piwnej 1 funkcjonowało Przedsiębiorstwo Produkcyjno-Handlowe Pokój S.A. Transformacja ustrojowa nie oszczędziła firmy. W 2000 roku, pomimo wielu zabiegów ludzi starających się ocalić zakład, firma zakończyła żywot. Ogłosiła upadłość, podobnie jak wiele gubińskich zakładów pracy.
Dziś właścicielem budynku po browarze G. Krölla jest firma Wioletty i Zbigniewa Poniatowskich – Produkcja Konstrukcji Metalowych. Produkują ogrodzenia metalowe i systemy wentylacyjne. Jak napisano w „Alfabecie gubińskich ulic”, Z. Poniatowski w 2005 r. poinformował: – W kompleksie znajdują się rzadko spotykane piwnice, w których leżakowało wino.
Specjalna izolacja dawała latem i zimą tę samą temperaturę. Chcemy odnowić posiadłość m.in. przy wsparciu Lubuskiego Konserwatora Zabytków. Syn Krölla odwiedza nas i cieszy się z wykorzystania obiektów i prowadzonych tu remontów. Budynki przemysłowe – winiarnia, wpisano do rejestru zabytków w 1992 roku.
